wtorek, 22 września 2009

Firefox - Chrome Like

Na rynku przeglądarek mamy kilku topowych graczy. Firefox - rozbudowana i z możliwością "dopakowania" dodatkami; Opera - Dopracowany komercyjny projekt o wielu możliwościach OoB; Google Chrome - nadal dopracowywany projekt ze słabym wsparciem dla linuxa.

Właśnie, "ze słabym wsparciem dla Linuxa"; jeśli posiadasz dodatkowo procesor 64-bitowy to Google Chrome się uruchomi ale o funkcjonalności typu "Flash"(bardzo przydatnej w dzisiejszych zmultimedializowanych czasach" można zapomnieć. W GC bardzo podoba mi się uproszczony interfejs i strona startowa na wzór Opery.

Moją ulubioną i najlepiej działającą na Ubuntu przeglądarką jest Mozilla Firefox. Wykonałem kilka kroków by upodobnić ją do Google Chrome. Oto i one.

1. Po instalacji FF najpierw instaluję większość potrzebnych mi pluginów(Flash, JRE, QuickTime). Pozwala mi to na swobodne poruszanie się po większości stron WWW. Następnym krokiem jest zmiana samego układu ikon i pól na pasku adresu. Najlepiej wszystkie ikony umieścić na pasku adresu, a pasek zakładek wyłączyć(będziemy przecież mieli stronę startową).

2. Wstępna konfiguracja jest już za nami. Pierwszym upodobnieniem do Chrome'a, będzie instalacja odpowiedniego motywu graficznego. ChromiFox do odnalezienia i zainstalowania na tej stronie posiada charakterystyczne zakładki, smukłe ikony i pastelowe kolory. Instalacja i restart przeglądarki cieszą oczy od razu.

3. Ostatnim krokiem, który wykonałem przed instalacją innych dodatków to instalacja SpeedDial. Jest to wspomniana "strona startowa" - prosty dodatek wyświetlający na każdej nowej karcie miniatury naszych wybranych stron WWW. Miniatury mogą być tworzone na bieżąco, co daje podgląd na zmiany na stronie, czy nowe artykuły. Konfiguracja jest szczegółowo opisana w Narzędzia->Dodatki->Rozszerzenia->SpeedDial->Preferencje. Dla chętnych jest również możliwość ustawienia skrótów klawiaturowych do poszczególnych stron.

Chrome Like

I to wszystko - Firefox a'la Chrome. Na screenie jest okno przeglądarki - dopasowane przyciski i kolory na belce zawdzięczam środowisku Gnome(Domyślnie w Ubuntu) i tematowi chrome-like. System jest przyjemny dla oka, niezaśmiecony niepotrzebnymi przyciskami i funkcjonalny - czyli taki jaki być powinien. :)

sobota, 19 września 2009

Ratowanie GRUB'a - problemy po instalacji Windowsopodobnych systemów

Czy zdarzyło ci się po instalacji Ubuntu(lub innych dystrybucji Linuxa) zainstalować Windows Vista Lub Windows XP? Czasem również po poprawnej instalacji dwóch systemów na dysku, musimy przeinstalować z różnych przyczyn ten drugi. Tracimy wtedy możliwość uruchomienia Linuxa.

Za to wszystko odpowiada Windows. Podczas instalacji nadpisuje główny program rozruchowy, czyli w naszym wypadku GRUB, zastępując go własnym ograniczonym loaderem. *buntu jest cały czas fizycznie na dysku i można go łatwo odzyskać.

1. Najpierw potrzebujemy dystrybucji LiveCD (większość płyt Ubuntu jest bootowalnych) - wkładamy ją do napędu, uruchamiamy ponownie komputer i, jeśli jest to płyta od Ubuntu, wybieramy język a następnie opcję "Wypróbuj system bez wprowadzania zmian na dysku".

2. Gdy system się uruchomi mamy do dyspozycji w pełni funkcjonalne środowisko graficzne. Jak zwykle - najprościej będzie nam posłużyć się konsolą i kilkoma komendami - uruchamiamy ją.

3. Polecenie
sudo grub
dopuści nas do prostego środowiska - najpierw sprawdźmy na którym dysku mamy linuxa i ustawienia GRUB'a.
find /boot/grub/stage1
da nam w wyniku nazwę urządzenia np.:
(hd0,0)
Podajmy więc to urządzenie jako głowny system plików
root (hd0,0)
Gdy już to ustawiliśmy - zapiszmy GRUB'a w głównym sektorze rozruchowym dysku(zwróćmy uwagę, że tu już podajemy tylko pierwszy człon nazwy urządzenia)
setup (hd0)
i wychodzimy poleceniem
quit
To wszystko - po restarcie powinniśmy zobaczyć nasze dawne menu wyboru systemów.

src: tu

czwartek, 10 września 2009

Odmontowanie systemu plików i "urządzenie jest zajęte"

Ostatnimi czasy nieco się bawiłem różnymi systemami plików, różnymi opcjami i wymuszało to wielokrotne montowanie i demontowanie systemu. Nawet po wylistowaniu plików poleceniem "ls" w konsoli pojawiał mi się komunikat przy próbie demontażu "device is busy", co oznacza, że jakiś program korzysta z zasobów naszego urządzenia. Ponowny restart nie wchodzi w grę za każdym razem, więc odnalazłem na to prostszy sposób.

1. Najpierw musimy określić jaki program używa naszego urządzenia. Przyjmijmy, że jest to jakaś nasza partycja o wdzięcznej ścieżce /dev/sda1.
fuser -m /dev/sda1
wyświetli nam wynik w postaci np.:
/dev/sda1: 538
W tym przypadku 538 to ID naszego procesu do zabicia.

2. Sprawdźmy więc co to za program i czy możemy go bezpiecznie zamknąć.
ps auxw | grep 538
to polecenie da nam np. taki wynik, który mówi nam wszystko:
neon 538 0.4 2.7 219212 56792 ? SLl Oct10 20:25 rhythmbox
...i wszystko w jednej chwili staje się jasne.

3. Musimy więc zamknąć Rhythmboxa ręcznie, lub jeżeli jest to inny program, daemon, lub usługa - zamykamy ja poleceniem:
sudo killall nazwa_programu

src: tu

Zamiana BIN na ISO w ciągu kilkunastu sekund

Dystrybucje Linuxa cenię sobie za prostotę wielu programów, które zazwyczaj spełniają jedną określoną funkcję. Niestety wtedy trzeba znać masę komend lub nazw programów, ale w dzisiejszych czasach internet zawiera wszelką wiedzę. Wystarczy jej poszukać.

Tytułowe pliki BIN, występujące zazwyczaj w parach z plikiem CUE, są nadal używane jako pliki obrazu płyt na wielu serwerach czy trackerach torrentowych. Linux jednak ma czasem problemy z montowaniem plików BIN jako wirtualne napędy(patrz: mój ulubiony gisomount), więc najlepiej przekonwertować je do ISO.
Uwaga: czasem po przekonwertowaniu płyt z zabezpieczeniami - utracimy je.

1. Uruchamiamy konsolę i instalujemy potrzebny nam program poleceniem
sudo apt-get update && sudo apt-get install bchunk
Uzyskamy dostęp do programu bchunk, którego zadaniem jest tytułowa konwersja.

2. Pozostało nam uruchomić program, ale najpierw skopiujmy plik bin i cue do naszego katalogu domowego. Polecenie
bchunk plik.bin plik.cue nowa_nazwa pliku
Uruchomi konwersję i po chwili(w zależności do wielkości pliku) plik wynikowy o podanej przez nas nazwie będzie w naszym katalogu domowym.

src: tu