wtorek, 29 grudnia 2009

Usuwanie reklamy w Avir'ze

Avira - niemiecki program antywirusowy, na który zwróciłem uwagę dobrych kilka lat temu, kiedy nie był jeszcze popularny. Zajmuje mało miejsca na dysku, nie obciąża systemu i wykrywalność ma wystarczającą dla mnie - zwykłego użytkownika.

Jedynym irytującym elementem w darmowej wersji programu jest reklama na cały ekran, pojawiająca się po każdym zaktualizowaniu bazy wirusów. Na całe szczęście - i na to jest sposób.

1. Skorzystamy z Microsoftowego narzędzia do blokowania programu z uwzględnieniem położenia. Żeby go uruchomić - klikamy Start, potem Uruchom i wpisujemy
secpol.msc
po zatwierdzeniu enterem uruchomią się ustawienia zabezpieczeń lokalnych.

2. Teraz na "Zasadach ograniczeń oprogramowania" klikamy prawym przyciskiem i wybieramy "Nowe zasady". Po rozwinięciu się klucza wybieramy reguły dodatkowe i znów prawym przyciskiem wybieramy "Nową regułę ścieżki".

3. W nowootwartym oknie musimy uzupełnić ścieżkę, gdzie chcemy zablokować program avnotify.exe, który to odpowiada za wyświetlanie reklam. W najnowszej wersji programu, instalowanej z domyślnymi ustawieniami, ścieżka wygląda następująco:
C:\Program Files\Avira\AntiVir Desktop\avnotify.exe
Poziom zabezpieczeń ustawiamy na "Niedozwolone" i to koniec. Reklamy się nie będą wyświetlać, co możemy sprawdzić sami wchodząc do folderu Aviry i próbując uruchomić świeżo zablokowany program.

src: tu

piątek, 25 grudnia 2009

Dropbox - problemy z synchronizacją plików "Permission Denied"

Po niemałej przygodzie z dyskiem, nienauczony doświadczeniem i bez backupów - straciłem większość dorobku plikowego swojego życia. Zdjęcia, dokumenty, prace, strony i programy. Zainteresowałem się usługami synchronizacji plików z moich dysków na dyski online i w drugą stronę. Jako zagorzały fan Ubuntu - natrafiłem na Ubuntu One, ale całość działająca przez rsync byłaby problemem przy użyciu Windowsa.

Dropbox - 2GB pojemności online z możliwością powiększenia za symboliczne opłaty. Rejestracja wraz z instalacją na moim *buntu 9.10(podobnie jak i na Windowsie) trwała kilka minut i nie sprawiała żadnych problemów.

Problem pojawił się po umieszczeniu synchronizowanego folderu na dysku Windowsowym(FAT32). Przyczyną nie był sam system plików, co sposób w jaki był on traktowany przez Linuxa. Przy każdej próbie synchronizacji plików z online->mój dysk, pojawiał się komunikat o błędzie.
Dropbox can't sync file "nazwa pliku.jpg": permission denied.
"Permission denied" - brzmi groźnie, widać gołym okiem, że to problem z uprawnieniami ;) System mam dosyć świeży, więc domniemałem, że to problem z automontowaniem plików.

1. Edycja pliku fstab - więcej o nim jest tu. Po instalacji Ubuntu w linii dotyczącej montowania mojej partycji była opcja umask. Odpowiada ona za uprawnienia modyfikacji, czy uruchamiania plików w podmontowanym systemie.

2. Rozwiązaniem było nadanie pełnych uprawnień na plikach(aby i Dropbox mógł zapisywać w podanym folderze) zmieniając
umask=000
Po restarcie Dropbox nie miał najmniejszych problemów ze ściągnięciem synchronizowanych plików.

src: tu

sobota, 21 listopada 2009

Ubuntu 9.04 po upgrade do 9.10 - problem 2 - Apt-get

Kolejnym problemem po wykonaniu upgrade'u systemu, któþry się ujawnił - był bałagan w pakietach. Chodziło konkretnie o "flashplugin-nonfree". Przy próbie aktualizacji systemu pojawiał się komunikat, że ten pakiet jest w złym stanie i należy go przeinstalować.
Należy uruchomić "apt-get -f install", aby je naprawić.
Następujące pakiety mają niespełnione zależności: flashplugin-nonfree
E: Niespełnione zależności. Proszę spróbować użyć -f.
Próba wpisania tego polecenia kończyła się na:
dpkg: błąd przetwarzania flashplugin-nonfree (--remove):
Pakiet jest w złym stanie - powinien zostać przeinstalowany
przed usunięciem.
Wystąpiły błędy podczas przetwarzania:
flashplugin-nonfree
E: Sub-process /usr/bin/dpkg returned an error code (1)
Odnalazłem rozwiązanie, które jak zwykle sprowadzało się do kilku prostych czynności.

1. Najpierw musimy zmodyfikować plik Dpkg, który zawiera informacje o naszym uszkodzonym pakiecie i sposobie jego reinstalacji. Należy wstawić przed każdą linią w pliku znak komentarza "#". Uruchamiamy plik do edycji wpisując polecenie
sudo gedit /var/lib/dpkg/info/flashplugin-nonfree.prerm
komentujemy, zapisujemy i zamykamy edytor.

2. Teraz jeteśmy już w stanie odinstalować uszkodzony pakiet poleceniem
sudo dpkg -r --force-all flashplugin-nonfree
3. I wreszcie instalujemy nasz pakiet jeszcze raz - tym razem już z powodzeniem. Po wszystkim możemy też bez problemu wykonać update systemu.

src: tu

sobota, 7 listopada 2009

Ubuntu 9.04 po upgrade do 9.10 - problem 1 - Dźwięk

Jako, że premiera nowego Ubuntu 9.10 miała miejsce kilka dni temu, skorzystałem z możliwości upgrade'u mojego wysłużonego 9.04. Pojawiło się kilka problemów, których chciałem uniknąć. Pierwszym i chyba najbardziej irytującym problemem dla audiofila była zła jakość dźwięku.

Dźwięk był charczący, bas przebity i szumy za mocne. Nowa wersja systemu korzysta na stałe z serwera dźwięku PulseAudio i to tę aplikację obwiniałem od początku. Okazało się, że wszelkie próby usunięcia skończą się fiaskiem, gdyż Ubuntu KK jest zbytnio z nim zintegrowana. Downgrade nie wchodził w grę, więc szukałem dalej.

Przyczyną był zbyt wysoki poziom głośności ustawiony dla PCM. Dźwięk był sztucznie wzmacniany do niebotycznego poziomu, co powodowało charczenie. Wystarczyło w aplikacji alsamixer zmniejszyć poziom PCM do około 40-50%. Jak to zrobić?

1. Do alsamixer'a potrzebujemy pakietu alsa-utils. Jak zawsze instalujemy go w konsoli wydając polecenie
sudo apt-get install alsa-utils
2. Po tym nadal w konsoli wpisujemy
alsamixer
i otworzy nam się okno pełne kolorów. Przechodzimy klawiszami do kolumny PCM i zmniejszamy do odpowiadającego nam poziomu. Zmiany są widoczne w trybie rzeczywistym, więc jeśli mamy uruchomiony w tle odtwarzacz muzyczny to łatwiej nam będzie się dostosować.

That's all, pierwszy problem zażegnany. Następne już wkrótce.

Windows a Linux

Ostatnio otrzymałem od znajomego poniższy tekst, napisany nie wiem przez kogo, ale na pewno inteligentnego. Jeśli wiesz, kto jest autorem - daj mi znać. Pisownia oryginalna, bez cenzury i edycji.

"
Ja rozumiem, że nie każdy jest informatykiem-systemowcem i nie musi mieć wiedzy wychodzącej poza urodę okienek oraz kilka podstawowych funkcji GUI. Ale nie przesadzajmy. :)

Po pierwsze: Różnice pomiędzy GUI Windows i Linuksa (które GUI Linuksa mamy na myśli, bo jest ich cała masa) polegają głównie na gustach użytkowników i są natury kosmetycznej, że tak to ujmę. Dla mnie np. nie ma większego znaczenia, jak wygląda GUI - generalnie im mniej lukru, animacji i wodotrysków - tym bardziej mi się podoba. Dla kogoś innego może być dokładnie inaczej i to szanuję. Problem w tym, że taka czy inna "nakładka graficzna" na jądro i inne głębsze warstwy systemu jest obecnie najmniejszym problemem, gdyż - coraz częściej - ten element oprogramowania daje się silnie modyfikować, czy też "customizować" jak kto woli.

Po drugie: prawdziwe różnice widoczne są (niestety głównie dla specjalistów) na poziomie systemu. I tu różnice pomiędzy systemami Windows oraz UNIX/Linux są gigantyczne. Są to po prostu zupełnie inne rodziny produktów, powstały z innych poprzedników i do innych zadań. Dalekim pierwowzorem obecnych Windows jest po części system VMS firmy DEC (której już z nami nie ma), podstawą Linuksa był Minix, czyli UNIX dla PC, a UNIX to 40 lat rozwoju i niezwykle ciekawa idea wieloplatformowości i wielodostępu od momentu narodzin w 1969 roku. Obecnie mamy na rynku o wiele mniej platform UNIXowych niż 10 czy 15 lat temu (większość z nich "wykończył" Linux, żeby było śmieszniej).

Po trzecie: skoncentrujmy się jednak na Linuksie. Podstawową różnicą, która przeważa na korzyść Linuksa jest bezpieczeństwo i poziom poufności danych. Oczywiście nie chodzi mi tu o każdą dystrybucję Linuksa (bo niektóre dystrybucje komercyjne jak Red Hat czy SuSE to już prawie Windows), tylko o dystrybucje całkowicie wolne, jak np. Debian. Gentu czy Slackware. Dlaczego? Otóż są one udostępniane przez wolne grupy programistów oraz bez przerwy analizowane przez setki tysięcy zaawansowanych użytkowników na całym Świecie. Ściągając źródła i kompilując pakiety - wiemy, co mamy na komputerze. Systemy komercyjne, szczególnie te tworzone przez wielkie firmy w USA, muszą gwarantować - zgodnie z wymogami tzw. bezpieczeństwa narodowego, dostęp agentom federalnym - w razie takiej potrzeby. :) O ile sami agenci federalni nie byliby wielkim problemem dla zwykłych użytkowników nie będących terrorystami, o tyle te celowo wstawiane do oprogramowania luki - już są. Dlaczego? Otóż dlatego, że od czasu do czasu, jakiś cracker znajduje taką lukę i umożliwia mu ona przejęcie pełnej kontroli nad systemem (w Windows mamy całą masę, udokumentowanych przypadków tego typu - wystarczy poczytać biuletyny o charakterze najczęściej wykrywanych luk w tym systemie). Pomijam tu już fakt rzekomej ochrony praw autorskich - Windows tak czy inaczej "donosi" na swojego użytkownika. Słowem - jeśli nie masz nic poufnego - używaj Windows, ciesz się z mnogości sterowników i gier. Jeśli robisz coś poważnego, gdzie od zachowania tajemnicy i poufności danych naprawdę zależy wiele - nie możesz do tego używać Windows, ani Red Hata, ani Solarisa czy Mac OS X itd. Rzecz jasna, nie wspominane tu systemy z rodziny BSD (jak choćby FreeBSD) też są godne polecenia, jak najbardziej.

Wybór jak zwykle zależy od nas samych. Na szczęście jeszcze go mamy.
"

Nic dodać, nic ująć.

piątek, 23 października 2009

BS problem - czyli błękitne ekrany z niewiadomej przyczyny

Każdy z nas zapewne widział nieraz błękitny ekran w Windowsie, tzw. Blue Screen of Death. Jest ot problem, który najtrudniej zdiagnozować, bo nawet gdy jest wyświetlony komunikat błędu, to cięzko zdiagnozować miejsce konfliktu. Strony Microsoftu częstują nas kolejnymi łatkami, które nie pomagają; Google częstuje na kolejnymi możliwościami równie mało pomocnymi.

Ja zetknąłem się z dosyć uciążliwym problemem bo BS występował niezależnie od wykonywanych czynności, niezależnie od wersji systemu, niezależnie od wgranych aplikacji i sterowników. Kilka resetów dziennie to odrobinę za dużo, szczególnie dla dysku twardego i danych.

Komunikaty o błędach były równie losowe jak czas występowania (IRQL_NOT_LESS_OR_EQUAL, KERNEL_cośtam, ERROR_IN_win32k.sys), więc eleminiwałem kolejne możliwości. Konfiguracja sprzętu to płyta VIA z chipsetem VT8601, do tego dwie kostki ramu(128 i 256 MB) i Celeron(Coppermine) 1 Ghz na pokładzie. Ze zintegrowanych cudów mamy Trident CyberBlade jako grafikę i standardowy dźwięk VIA VT82C686 AC97.

Na dobry początek sama konfiguracja systemu - powyłączałem niepotrzebne usługi i aplikacje, zaktualizowałem sterowniki, a nawet użyłem AutoPatchera, żeby wgrać wszystkie łatki do Windowsa XP. Stwierdziłem, że nie jest to problem software'owy - poszedłem dalej do sprzętu.

Od czego zacząć? Czy to pamięć? A może dysk? A może ustawienia BIOS-u? Przywróciłem BIOS do ustawień failsafe. Nadal to samo... Sprawdziłem RAM Memtestem86+. 0 błędów. Sprawdzałem dysk na wszelkie możliwe sposoby pod kątem danych i ich spójności. Wymieniłem taśmy łączące dysk i CD-ROM z płytą główną. Nic nie pomagało. W końcu stwierdziłem, że może ustawienia BIOS-u nie są takie failsafe jak o sobie mówią. Podejrzenie padło na złe zarządzanie przerwaniami(Update do BIOS-u nie jest już możliwy), więc zacząłem grzebać. IRQ wydaje się ok, więc może taktowanie? Procesor na swoim 100Mhz i mnożnik 10 - fabrycznie nie mogli tego skopać. Szyna była ustawiona na 133Mhz - jej obniżenie do 100 również nie pomogło.

I wreszcie w ostatnim zakątku ustawień odnalazłem sprawcę, którego bym się w ogóle nie spodziewał. Ilość CLK na pamięci RAM. Były trzy - zmniejszyłem do dwóch. W rezultacie konfiguracja została taka: Procesor - 100 Mhz, PCI - 66 Mhz, chipset - 33 Mhz i nieszczęsne CLK RAM-u na 2. Po BlueScreenach zostało tylko niemiłe wspomnienie. Jeśli ktoś z was ma z tym problem - sprawdźcie ustawienia Failsafe BIOS-u(mój to Award 6.00 PG z dnia 12/09/2002).

wtorek, 20 października 2009

Auto-Numlock przy ekranie logowania w Ubuntu

Ekran logowania w Ubuntu, czyli GDM. Większość ludzi potrafi korzystać z dobrodziejstw numlocka i spora część z nas posiada w haśle cyfry. GDM domyślnie startuje z wyłączonym numlockiem, a jego każdorazowe włączanie może być bardzo denerwujące.

W kilku krokach możemy spowodować by nasz ekran logowania był domyślnie "uzbrojony" w numlock i już nigdy nie będziemy musieli o to dbać.

1. Jak zawsze większość poleceń wykonujemy w konsoli, więc ją uruchamiamy i wpisujemy polecenie, które zainstaluje nam wszystkie potrzebne pakiety
sudo apt-get install numlockx

2. Mamy już potrzebną aplikację i musimy sprawić by uruchamiała się wraz z GDM-em. W konsoli wpisujemy polecenie
sudo gedit /etc/gdm/Init/Default
które otworzy nam edytor tekstu. Musimy dokonać jednej modyfikacji i wkleić następujący blok kodu tuż przed linią "exit 0"
if [ -x /usr/bin/numlockx ]; then
/usr/bin/numlockx on
fi
Po restarcie numlock będzie nam dzielnie służył.

src: tu

niedziela, 18 października 2009

Flash 10 i "skaczący" obraz na Youtube

Od pewnego czasu(czyt.: od aktualizacji Flasha) na jednej z moich maszyn obraz w filmach FLV "skakał". Nie przycinał się, ale obraz w ramce się zmniejszał i powiększał w ułamkach sekund. Było to mało komfortowe, więc odnalazłem sprawcę.

Konfiguracja tej maszyny to Athlon 1100 Mhz z Rivą TNT2 i 1 GB ramu na pokładzie. Zainstalowany był Flash 10.0.32.18 i - jak się doczytałem - to był główny problem. Rozwiązanie było banalne - usunąć i zainstalować plugin w wersji 9.

1. Do usunięcia pluginu zaleca się użycie tego narzędzia. Przed jego uruchomieniem najlepiej wyłączyć wszystkie przeglądarki i antywirusa, aby zostały usunięte wszystkie pliki z systemu.

2. Czas na sam plugin. Na stronach Adobe nadal są wszystkie archiwalne wersje pluginu do ściągnięcia, a ta która nas interesuje znajduje się na tej stronie. Ściągamy dosyć spory plik i po rozpakowaniu instalujemy wersję najwyższą.

3. Po tym wszystkim czas na restart systemu i możemy się cieszyć prawidłowym funkcjonowaniem YT i jemu podobnych portali.


piątek, 9 października 2009

Gnome i sympatyczny, autoukrywalny panel skrótów

Wpis ten będzie krótki a będzie dotyczył skrótów do aplikacji. Czasem ludzie umieszczają je na panelach obok menu, czasem są niezgrabnie poukładane na pulpicie, a ja jestem zwolennikiem trzymania wszystkich najpotrzebniejszych skrótów w jednym miejscu, które nie zajmuje zbędnie miejsca na ekranie.

1. Do tego celu w Gnome tworzę dodatkowy panel i umieszczam go po lewej stronie ekranu(we właściwościach panelu; dodaję również przezroczystość na 100%). Żeby nie było zbyt pusto dodajemy do niego wszystkie nasze ulubione skróty i efekt mamy taki, że jest zajęta spora lewa część ekranu, a skróty tego nie wykorzystują.

2. Nadal we właściwościach panelu włączmy więc autoukrywanie i wyłączmy rozszerzanie. Teraz nasz panel będzie zajmował tylko tyle miejsca ile skróty i będzie po lewej stronie w środkowej części ekranu.

3. Nadal nie tego oczekujemy - o ile środkowa część ekranu może komuś odpowiadać(ja przesuwam zazwyczaj na sam dół) - o tyle po autoukryciu "wystaje" około 6 brzydkich pikseli, nie wspominając o tym, że autoukrywanie jest stanowczo za wolne. Żeby dostosować panel dokładniej musimy skorzystać z narzędzia, które najłatwiej uruchomimy z konsoli.
gconf-editor
Po wpisaniu tego polecenia uruchomi się okno w którym możemy modyfikować większość ukrytych ustawień systemu. Nas interesuje klucz apps/panel/toplevels.
Będą w nim podklucze dla kązdego z naszych paneli z osobna. Ten, który musimy zmienić najpewniej będzie nosił nazwę "panel_0".

4. Teraz musimy zmienić wartości kilku wpisów. Za "wystające" piksele odpowiada
auto_hide_size
który ustawiamy na 0, podobnie jak wpisy odpowiadające za szybkość ukrywania paska
unhide_delay
i
hide_delay
Pozostaje jeszcze
animation_speed
który ustawiamy na "fast".

Po wykonaniu tych kroków gdy skierujemy kursor w okolice naszego paska skrótów pojawi się on natychmiast, a po zabraniu kursora również błyskawicznie zniknie.

niedziela, 4 października 2009

Karkonosze - czyli jak z kompasem uniknąć tłoku na szlakach

Na początku sierpnia pokonałem całkiem ciekawą trasę w Karkonoszach z Piechowic do Karpacza. Nieoznakowane, ale łatwe do odnalezienia szlaki i szlaki oznakowane, ale mało uczęszczane. Opiszę krótko kolejne etapy do przejścia wraz z opisem miejsc, które można zwiedzić.

Trasę pokonałem w 2 dni lekkim spacerem, koszt dojazdu to około 30-50 zł, a nocleg można znaleźć od 20 zł za noc. Zdjęcia są dostępne tutaj. Na dole strony są linki, które mi pomogły w ułożeniu trasy, a mapa jest tu, tu i tu.


1. Piechowice
Zaczynamy w Piechowicach - miejscowości położonej w kotlinie jeleniogórskiej, do której dojeżdża pociąg. Miasteczko nie robi dużego wrażenia, a góry wokół mają maksymalnie 700m n.p.m. Gdy wychodzimy z dworca schodzimy uliczką w dół do węzła szlaków, a stąd przechodzimy przez centrum miasta szlakiem żółtym, przekraczamy rzekę i z lewej strony kościoła wychodzimy na stromo wyrastający z dna doliny Kamiennej stok krawędzi Pogórza Karkonoskiego, którym dochodzimy do Cichej Doliny.

2. Cicha Dolina
Dotarliśmy do Cichego Potoku i po lewej stronie widać wejścia do labiryntu podziemnych wyrobisk. W górę potoku czeka nas pierwsze żmudniejsze i dosyć wysokie podejście. Po około godzinie dotrzemy do skałki Skarbczyk.

3. Skarbczyk
Tu dochodzi szlak niebieski - my podążamy nadal szlakiem żółtym aż do polany wraz z budynkiem schroniska, z której prowadzą na zachód nieoznakowane ścieżki na górę Grzybowiec(najwyższy szczyt tej części Pogórza Karkonoskiego).

4. Węzeł szlaków pod Grzybowcem
Dotarcie na szczyt w obie strony z tego miejsca to około 20 minut, a naprawdę warto. Schodząc dalej szlakiem żółtym i jednocześnie zielonym po kilku minutach natrafiamy na ich rozwidlenie. Musimy teraz udać się szlakiem zielonym, który kawałek dalej rozwidla się ze zwykłą leśną drogą i jest dosyć kiepsko oznaczony. Wybieramy zejście w dół, gdzie oznaczenia są już lepsze i podążamy do Jagniątkowa.

5. Jagniątków
Po wyjściu z lasu udajemy się nadal szlakiem zielonym przez wieś aż do mostku przy małej elektrowni wodnej. Tu wchodzimy na łąki, by po chwili wkroczyć w lewo na kamienistą i stromą ścieżkę pod górę.
Docieramy do kolejnego punktu naszej podróży.

6. Zamek Chojnik
Wspinaczka od podnóża góry aż do zamku prowadzi całkiem przystępną drogą. Krajobrazy są naprawdę przepiękne - a gdy zdobywamy szczyt i wchodzimy na wieżę zamku, widać ogromną panoramę Karkonoszy aż po Czechy, i w drugą stronę, do Jeleniej Góry. Sam zamek jest ogromny i wart zwiedzenia każdej komnaty(na dziedzińcu największy żywopłot jaki widziałem). Po wyjściu schodzimy tą samą trasą i wracamy do podnóża góry na szlak zielony. Ruszamy przez masywne formacje skalne, potem po drewnianym mostku i wchodzimy w zarośniętą leśną drogę prowadzącą aż do Zachełmia.

7. Zachełmie
Miejsce to musimy przekroczyć szlakiem zielonym, który potem łączy się z żółtym. Wiele miejsc z ładnym widokiem to niewątpliwy atut, ale ruszamy dalej i dochodzimy do Przesieki, która ma rozbudowaną bazę noclegową i jest dobrym miejscem na spędzenie nocy. Tu link do bazy kontaktowej z noclegami. Do wyboru do koloru.

8. Przesieka
Rano - w zależności od miejsca noclegu - musimy trafić pod pensjonat "Złoty Widok". Stamtąd szlak żółty z zielonym wyprowadzą nas ze wsi przez łąki do pięknego miejsca, przy którym nie można sobie odmówić postoju, czyli wodospadu Podgórnej. Jest to świetne miejsce na przekąszenie czegoś przed dalszą drogą.

9. Wodospad Podgórnej
Do wodospadu szlak jest świetnie oznakowany, są drogowskazy, a szlak żółty odchodzi od zielonego. Sam wodospad ma około 10m i wcina się głęboko między wysokie skały, by dalej jako rzeka płynąć wzdłuż wygodnej dalszej trasy. Idziemy wzdłuż niej aż natrafimy na rozejście szlaków zielonego i czarnego. Tu skręcamy w prawo drogą biegnącą obok lasu i po chwili wychodzimy nad głęboko wciętą dolinę Myi. Idziemy dalej przecinając szlak żółty i potok. Tuż przed drogą sudecką trasa będzie dosyć kręta, po prawej musimy minąć oznakowane miejsce obozowania harcerzy i dojdziemy do utwardzonej drogi.

10. Droga Sudecka
Skręcając tu w prawo trafimy do mostu na Myi. Musimy jednak tu przekroczyć prostopadle i ruszyć dalej szeroką drogą leśną, by po chwili skręcić w lewo. Tu las jest dosyć przerzedzony, jest sieć małych strumyczków a droga robi się coraz bardziej kamienista. Po chwili dojdziemy na zieloną polankę z której skręcamy w prawo w starą, kamienistą i zniszczoną leśną drogę(zniszczona to dobre słowo, wygląda jakby rzeka tamtędy płynęła od milionów lat). Tu zaczyna się najciekawszy fragment trasy. Stromo i dużo pod górkę dochodzimy do lasów świerkowych na wyższych stokach. I tu nasza droga łączy się z drogą biegnącą z doliny. Nadal w górę idziemy stokiem na skrzyżowaniach dróg zawsze wybierając lewą.

11. Okolice szwedzkich skał
W lipcu i sierpniu to miejsce obfituje w jagody, dlatego gdzieniegdzie można się natknąć na miejscowych zbieraczy(a i samemu proponuję korzystać do woli). Aby dotrzeć do szwedzkich skał należy odbić w lewe strome zejście w dolinę. Ja jednak ruszyłem dalej aż dotarłem do szerokiego strumienia w rzadkim i małym lesie sosnowym. Tu będzie trudniej bo strumyk trzeba przekroczyć(nie jest to takie łatwe z pełnym oporządzeniem), a potem według kompasu już bez ścieżki pięć minut przedzierać się pod górę na północ przez jakieś 5-10 minut.

12. Droga Chomontowa
Dotrzemy na drogę Chomontową, utwardzoną i szeroką. Schodzimy nią delikatnie w dół przez dłuższy czas, by dotrzeć do jej asfaltowej części. Nadal w dół dochodzi do nas szlak żółty, którym wchodzimy w las by dotrzeć do Karpacza.

13. Węzeł szlaków pod Śnieżką
Tu już szlak będzie pełen turystów i możemy obrać dwie trasy. Skręcając w drogę z "kocich łbów" w prawo - udamy się na najwyższy szczyt Sudetów - Śnieżkę. W lewo zaś dojdziemy do kościółka Wang na przedpolu Karpacza górnego.

14. Karpacz Górny
Jesteśmy u celu! Możemy tu zostać jeszcze kilka dni korzystając z noclegów w tych miejscach. Lub udać się trochę w dół miasta do pierwszego przystanku PKS, które dowiezie nas do stacji PKP w Jeleniej Górze.

src: tu, tu i tu

wtorek, 22 września 2009

Firefox - Chrome Like

Na rynku przeglądarek mamy kilku topowych graczy. Firefox - rozbudowana i z możliwością "dopakowania" dodatkami; Opera - Dopracowany komercyjny projekt o wielu możliwościach OoB; Google Chrome - nadal dopracowywany projekt ze słabym wsparciem dla linuxa.

Właśnie, "ze słabym wsparciem dla Linuxa"; jeśli posiadasz dodatkowo procesor 64-bitowy to Google Chrome się uruchomi ale o funkcjonalności typu "Flash"(bardzo przydatnej w dzisiejszych zmultimedializowanych czasach" można zapomnieć. W GC bardzo podoba mi się uproszczony interfejs i strona startowa na wzór Opery.

Moją ulubioną i najlepiej działającą na Ubuntu przeglądarką jest Mozilla Firefox. Wykonałem kilka kroków by upodobnić ją do Google Chrome. Oto i one.

1. Po instalacji FF najpierw instaluję większość potrzebnych mi pluginów(Flash, JRE, QuickTime). Pozwala mi to na swobodne poruszanie się po większości stron WWW. Następnym krokiem jest zmiana samego układu ikon i pól na pasku adresu. Najlepiej wszystkie ikony umieścić na pasku adresu, a pasek zakładek wyłączyć(będziemy przecież mieli stronę startową).

2. Wstępna konfiguracja jest już za nami. Pierwszym upodobnieniem do Chrome'a, będzie instalacja odpowiedniego motywu graficznego. ChromiFox do odnalezienia i zainstalowania na tej stronie posiada charakterystyczne zakładki, smukłe ikony i pastelowe kolory. Instalacja i restart przeglądarki cieszą oczy od razu.

3. Ostatnim krokiem, który wykonałem przed instalacją innych dodatków to instalacja SpeedDial. Jest to wspomniana "strona startowa" - prosty dodatek wyświetlający na każdej nowej karcie miniatury naszych wybranych stron WWW. Miniatury mogą być tworzone na bieżąco, co daje podgląd na zmiany na stronie, czy nowe artykuły. Konfiguracja jest szczegółowo opisana w Narzędzia->Dodatki->Rozszerzenia->SpeedDial->Preferencje. Dla chętnych jest również możliwość ustawienia skrótów klawiaturowych do poszczególnych stron.

Chrome Like

I to wszystko - Firefox a'la Chrome. Na screenie jest okno przeglądarki - dopasowane przyciski i kolory na belce zawdzięczam środowisku Gnome(Domyślnie w Ubuntu) i tematowi chrome-like. System jest przyjemny dla oka, niezaśmiecony niepotrzebnymi przyciskami i funkcjonalny - czyli taki jaki być powinien. :)

sobota, 19 września 2009

Ratowanie GRUB'a - problemy po instalacji Windowsopodobnych systemów

Czy zdarzyło ci się po instalacji Ubuntu(lub innych dystrybucji Linuxa) zainstalować Windows Vista Lub Windows XP? Czasem również po poprawnej instalacji dwóch systemów na dysku, musimy przeinstalować z różnych przyczyn ten drugi. Tracimy wtedy możliwość uruchomienia Linuxa.

Za to wszystko odpowiada Windows. Podczas instalacji nadpisuje główny program rozruchowy, czyli w naszym wypadku GRUB, zastępując go własnym ograniczonym loaderem. *buntu jest cały czas fizycznie na dysku i można go łatwo odzyskać.

1. Najpierw potrzebujemy dystrybucji LiveCD (większość płyt Ubuntu jest bootowalnych) - wkładamy ją do napędu, uruchamiamy ponownie komputer i, jeśli jest to płyta od Ubuntu, wybieramy język a następnie opcję "Wypróbuj system bez wprowadzania zmian na dysku".

2. Gdy system się uruchomi mamy do dyspozycji w pełni funkcjonalne środowisko graficzne. Jak zwykle - najprościej będzie nam posłużyć się konsolą i kilkoma komendami - uruchamiamy ją.

3. Polecenie
sudo grub
dopuści nas do prostego środowiska - najpierw sprawdźmy na którym dysku mamy linuxa i ustawienia GRUB'a.
find /boot/grub/stage1
da nam w wyniku nazwę urządzenia np.:
(hd0,0)
Podajmy więc to urządzenie jako głowny system plików
root (hd0,0)
Gdy już to ustawiliśmy - zapiszmy GRUB'a w głównym sektorze rozruchowym dysku(zwróćmy uwagę, że tu już podajemy tylko pierwszy człon nazwy urządzenia)
setup (hd0)
i wychodzimy poleceniem
quit
To wszystko - po restarcie powinniśmy zobaczyć nasze dawne menu wyboru systemów.

src: tu

czwartek, 10 września 2009

Odmontowanie systemu plików i "urządzenie jest zajęte"

Ostatnimi czasy nieco się bawiłem różnymi systemami plików, różnymi opcjami i wymuszało to wielokrotne montowanie i demontowanie systemu. Nawet po wylistowaniu plików poleceniem "ls" w konsoli pojawiał mi się komunikat przy próbie demontażu "device is busy", co oznacza, że jakiś program korzysta z zasobów naszego urządzenia. Ponowny restart nie wchodzi w grę za każdym razem, więc odnalazłem na to prostszy sposób.

1. Najpierw musimy określić jaki program używa naszego urządzenia. Przyjmijmy, że jest to jakaś nasza partycja o wdzięcznej ścieżce /dev/sda1.
fuser -m /dev/sda1
wyświetli nam wynik w postaci np.:
/dev/sda1: 538
W tym przypadku 538 to ID naszego procesu do zabicia.

2. Sprawdźmy więc co to za program i czy możemy go bezpiecznie zamknąć.
ps auxw | grep 538
to polecenie da nam np. taki wynik, który mówi nam wszystko:
neon 538 0.4 2.7 219212 56792 ? SLl Oct10 20:25 rhythmbox
...i wszystko w jednej chwili staje się jasne.

3. Musimy więc zamknąć Rhythmboxa ręcznie, lub jeżeli jest to inny program, daemon, lub usługa - zamykamy ja poleceniem:
sudo killall nazwa_programu

src: tu

Zamiana BIN na ISO w ciągu kilkunastu sekund

Dystrybucje Linuxa cenię sobie za prostotę wielu programów, które zazwyczaj spełniają jedną określoną funkcję. Niestety wtedy trzeba znać masę komend lub nazw programów, ale w dzisiejszych czasach internet zawiera wszelką wiedzę. Wystarczy jej poszukać.

Tytułowe pliki BIN, występujące zazwyczaj w parach z plikiem CUE, są nadal używane jako pliki obrazu płyt na wielu serwerach czy trackerach torrentowych. Linux jednak ma czasem problemy z montowaniem plików BIN jako wirtualne napędy(patrz: mój ulubiony gisomount), więc najlepiej przekonwertować je do ISO.
Uwaga: czasem po przekonwertowaniu płyt z zabezpieczeniami - utracimy je.

1. Uruchamiamy konsolę i instalujemy potrzebny nam program poleceniem
sudo apt-get update && sudo apt-get install bchunk
Uzyskamy dostęp do programu bchunk, którego zadaniem jest tytułowa konwersja.

2. Pozostało nam uruchomić program, ale najpierw skopiujmy plik bin i cue do naszego katalogu domowego. Polecenie
bchunk plik.bin plik.cue nowa_nazwa pliku
Uruchomi konwersję i po chwili(w zależności do wielkości pliku) plik wynikowy o podanej przez nas nazwie będzie w naszym katalogu domowym.

src: tu

środa, 19 sierpnia 2009

"Waiting for root filesystem" - problem po instalacji nowego jądra

Ostatnio na moim Debianie Lenny skompilowałem nowe jądro. Przeskok był dosyć spory bo z 2.6.26 wskoczyłem od razu na 2.6.30.4. Przy próbie uruchomienia systemu bootowanie zatrzymywało się na komunikacie
Waiting for root filesystem...
Rozwiązanie problemu było proste, ale nie było łatwo na nie wpaść.

Nowy kernel zmienił nazewnictwo partycji z /dev/hda na /dev/sda. Grub bootując partycję jako parametr podaje
root=/dev/hda1
lub inny(w zależności od partycji) i tam jądro szuka całego systemu plików. W tym wypadku nazwa była błędna i bootowanie się zwieszało

1. Tymczasowym rozwiązaniem była edycja ręczna wpisu w Grub-ie. Podczas wyboru systemu wciskamy literę 'e' i możemy edytować każdą linię wpisu. W tym przypadku linię
kernel /boot/vmlinuz-2.6.30.4 root=/dev/hda1 ro single
zamieniłem na
kernel /boot/vmlinuz-2.6.30.4 root=/dev/sda1 ro single
Po edycji ciskamy enter i na końcu literę 'b', żeby system sie zbootował.

2. Powinniśmy mieć działający system. Żeby uniknąć w przyszłości problemu z nazewnictwem partycji - zamienimy nazwy na unikalny ID(który się zmienia, tylko gdy np.: rozmiar partycji się zmieni). Sprawdzamy UUID poleceniem
ls -l /dev/disk/by-uuid
Wyświetli nam się lista naszych partycji wraz z ich numerami ID
lrwxrwxrwx 1 root root 10 2009-08-19 16:54 34BD-2035 -> ../../sda1
lrwxrwxrwx 1 root root 10 2009-08-19 16:54 49B4-52C7 -> ../../sda2
lrwxrwxrwx 1 root root 10 2009-08-19 16:54 8C44-F1E2 -> ../../sda3
lrwxrwxrwx 1 root root 10 2009-08-19 16:54 c2b3d070-8ad9-4036-aa8a-0d41ee23eb0f -> ../../sda4
lrwxrwxrwx 1 root root 10 2009-08-19 16:54 c89fb01c-0e34-4de3-8465-902afcd7ab9d -> ../../sda5
lrwxrwxrwx 1 root root 10 2009-08-19 16:54 DF9B-D5A5 -> ../../sda6
3. Posiadając te dane czas ułatwić sobie życie zmieniając odwołania w menu Grub-a. Z konsoli uruchamiamy edytor poleceniem
sudo nano /boot/grub/menu.lst
i tu szukamy linii
# kopt=root=/dev/twoja/partycja
zamieniamy odwołanie na nasz UUID, czyli w tym przykładzie po zmianie linia powinna wyglądać tak:
# kopt=root=UUID=34BD-2035
Najlepiej w tym samym pliku zmienić linię
# groot=/dev/twoja/partycja
w analogiczny sposób. Na konieć zamykamy edytor 'Ctrl+x' i potwierdzamy zmiany literą 't' oraz enterem. Ostatnim krokiem jest polecenie
update-grub
które zaktualizuje nasze menu.

4. Ostatnim krokiem jest zmodyfikowanie pliku /etc/fstab, żebyśmy mieli w pełni sprawne automontowanie partycji. Edycję uruchamiamy podobnie jak poprzednio
sudo nano /etc/fstab
i jeśli są odwołania do /dev/hda, dev/sda lub podobnie zamieniamy je na UUID=7wój-UU1D, który sprawdziliśmy wcześniej. Zamykamy edytor i uruchamiamy ponownie system. System powinien się uruchomić bez problemów, a partycje powinny być podmontowane.

src: tu i tu

środa, 12 sierpnia 2009

Kompilacja kernela na Debianie/Ubuntu

O kompilacji kernela powstało już naprawdę masa artykułów. Jest wiele dróg by nieco zoptymalizować, odciążyć i przyspieszyć swój system. Oto mój przepis na systemy Debian'owate.

0. Żeby skompilować kernel - musimy najpierw mieć jego źródła. Tu znajdziemy najnowsze paczki z serii 2.6. Najlepiej zacząć od kompilacji tej samej wersji, którą mamy w systemie. Sprawdzimy ją poleceniem
uname -r
wydanym w konsoli. Ściągamy wybrany plik(tar.gz) do swojego katalogu domowego i nadal w konsoli rozpakowujemy go poleceniami
cd ~
tar zxvf linux-2.6.twojawersja.tar.gz
rm linux-2.6.twojawersja.tar.gz
1. Zostajemy w konsoli, gdyż to tutaj przeprowadzimy resztę kompilacji. Pozyskujemy prawa administratora poleceniem
sudo su
i dalej możemy postępować bez używania 'sudo'. Zainstalujmy wszystkie potrzebne nam pakiety wpisując
apt-get update
apt-get upgrade
apt-get install gcc build-essential kernel-package ncurses-dev
2. Mamy co trzeba więc zajmijmy się naszymi źródłami
mv ~/linux-2.6.twojawersja /usr/src/
Naszą kompilację oprzemy o nasz działający kernel, kopiujemy jego konfigurację do naszego katalogu poleceniem
cp /boot/config-2.6.twojawersja /usr/src/linux-2.6.twojawersja/.config
3. Czas na przerabianie pliku konfiguracyjnego. Polecenie
cd /usr/src/linux-2.6.twojawersja
make menucofig
wyświetli nam graficzny edytor wraz z opisem wszystkich opcji. Możemy wyłączyć, tylko te, które na pewno nam nie będą potrzebne(bo inaczej nowy kernel się nie uruchomi). Na końcu zapisujemy zmiany i wychodzimy z edytora.

4. Wszystko jest przygotowane do kompilacji, polecenie
make-kpkg --initrd --arch=twoja_architektura --append-to-version=-mojpierwszy kernel_image kernel_headers
zbuduje nam dwa pakiety gotowe do zainstalowania. 'Twoja_architektura' zależy od typu procesora jaki posiadasz -> i386 dla procesorów 32bit, oraz amd64, ia-64 dla procesorów 64bit. Opcja '--append-to-version' pozwala nam dodać nasz własny dopisek w nazwie kernela, przyda się, gdy będziemy testować kolejne kompilacje. Sam proces może trwać od 20 minut do kilku tygodni(:]) w zależności od wydajności naszego komputera i wybranych opcji.

5. Ostatnim krokiem jest instalacja nowego jądra poleceniem
cd ..
dpkg -i linux-image-2.6.twojawersja*.deb
dpkg -i linux-headers-2.6.twojawersja*.deb
i dodanie go do opcji uruchomienia
update-initramfs -c -k 2.6.twojawersja
update-grub
Po restarcie komputera będziemy mieli nowy kernel na liście wyboru. W razie problemów z jego uruchomieniem - włączmy poprzedni działający i w zależności od błędu wróćmy do punktu 3 i spróbujmy rekompilować jajko z nowymi opcjami. Pomocne będą strony UbuntuForums, DebianForum.

wtorek, 11 sierpnia 2009

HP tx2650ew, jego ekran dotykowy i przygoda z Ubuntu 9.04 (64 bit)

Wpadł w moje ręce ostatnio notebook HP tx2650ew. Ma bardzo wygodny ekran dotykowy wraz z rysikiem i obrotowy ekran. Oczywiście pod Windowsa HP wypuszcza oficjalne sterowniki - a my biedni linuksiarze musimy kombinować ;) Podzieliłem dysk na kilka partycji, z czego jedna dla Win, a druga dla Ubuntu 9.04(wersja 64 bit). Opiszę, jak mi się udało uruchomić działający sprawnie ekran dotykowy(kwestia obrotu ekranu będzie poruszona w przyszłości). Znalazłem w sieci masę różnych sposobów - oto mój i wydaje mi się, że najprostszy.

1. Będziemy potrzebowali najnowszej wersji sterowników Wacom do samodzielnej kompilacji. Jak zawsze zaczynamy od uruchomienia konsoli i najpierw pobieramy źródła z oficjalnego serwera na SourceForge poleceniem
wget http://downloads.sourceforge.net/project/linuxwacom/linuxwacom/0.8.4/linuxwacom-0.8.4.tar.bz2
W katalogu domowym po chwili mamy już nasze źródła. Rozpakujmy je
tar xjvf linuxwacom-0.8.4.tar.bz2
i przejdźmy do odpowiedniego katalogu
cd linuxwacom-0.8.4/

2. Zainstalujmy teraz wszystkie potrzebne pakiety do kompilacji
sudo apt-get update
sudo apt-get install libxtst-dev libxi-dev linux-headers-generic wacom-tools xserver-xorg-input-wacom build-essential libx11-dev x11proto-input-dev xserver-xorg-dev tk8.5-dev tcl8.5-dev libncurses5-dev
sudo apt-get purge wacom-tools
Wacom-tools instalowaliśmy po to, żeby spełnić ewentualne zależności - nie będziemy tego na razie potrzebować(bo kompilujemy swój moduł), więc to usuwamy.

3. Teraz sam proces kompilacji. Konfigurujemy nasze źródła poleceniem
./configure --enable-wacom --prefix=/usr
i rozpoczynamy kompilację
make
Na koniec gotowy moduł kopiujemy do folderu /lib/modules naszego kernela
sudo cp ./src/2.6.28/wacom.ko /lib/modules/2.6.28-15-generic/kernel/drivers/input/tablet/wacom.ko

4. Teraz tworzymy plik konfiguracyjny dla naszego tabletu. W tym celu stworzymy nowy plik
sudo gedit /usr/share/hal/fdi/policy/20thirdparty/10-wacom.fdi
i wklejamy do niego poniższą zawartość:
<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- -*- SGML -*- -->

<deviceinfo version="0.2">
<device>
<match key="input.originating_device" contains="/org/freedesktop/Hal/devices/usb_device_56a_93_noserial_if0">
<merge key="input.x11_driver" type="string">wacom</merge>
<merge key="input.x11_options.Type" type="string">stylus</merge>
<append key="info.callouts.add" type="strlist">hal-setup-wacom</append>
<append key="wacom.types" type="strlist">eraser</append>
</match>
</device>
<device>
<match key="input.originating_device" contains="/org/freedesktop/Hal/devices/usb_device_56a_93_noserial_if1">
<merge key="input.x11_driver" type="string">wacom</merge>
<merge key="input.x11_options.Type" type="string">touch</merge>
<append key="info.callouts.add" type="strlist">hal-setup-wacom</append>
</match>
</device>
</deviceinfo>
Zapisujemy plik i przechodzimy do ostatniego etapu.

5. Ostatnim krokiem jest utworzenie skryptu poleceniem
sudo gedit /etc/init.d/wacomtohal
wklejamy tam:
#! /bin/sh
## find any wacom devices
for udi in `hal-find-by-property --key input.x11_driver --string wacom`
do
type=`hal-get-property --udi $udi --key input.x11_options.Type`
## rewrite the names that the Xserver will use
hal-set-property --udi $udi --key info.product --string $type
done
teraz nadajemy skryptowi prawo wykonywania:
sudo chmod +x /etc/init.d/wacomtohal
i dodajemy go do skryptów startowych
sudo update-rc.d wacomtohal defaults 27
Po restarcie ekran powinien reagować na rysik czy palec.

6. W razie gdyby ekran był nieprecyzyjny - możemy go skalibrować. Do tego będziemy potrzebowali wcześniej usunięty pakiet
sudo apt-get install wacom-tools
Potem polecenie
wacomcpl
uruchomi nam graficzny program do kalibracji, który nas przeprowadzi przez jej tajniki. Wynik kalibracji zostanie zapisany do pliku ~/.xinitrc. Otwieramy go w dowolnym edytorze, lub wyświetlamy jego zawartość w konsoli poleceniem
cat ~/.xinitrc
Musimy z niego pobrać nasze wyniki(liczby z odpowiednich pól) i wkleić je do odpowiednich pól w pliku, który otwieramy poleceniem
sudo gedit /usr/share/hal/fdi/policy/20thirdparty/10-wacom.fdi
Wymazujemy jego zawartość i wklejamy poniższą, oczywiście wpisując w odpowiednich polach liczby wyświetlone wcześniej.
<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- -*- SGML -*- -->

<deviceinfo version="0.2">
<device>
<match key="input.originating_device" contains="/org/freedesktop/Hal/devices/usb_device_56a_93_noserial_if0">
<merge key="input.x11_driver" type="string">wacom</merge>
<merge key="input.x11_options.Type" type="string">stylus</merge>
<append key="info.callouts.add" type="strlist">hal-setup-wacom</append>
<append key="wacom.types" type="strlist">eraser</append>
<merge key="input.x11_options.BottomY" type="string">0</merge>
<merge key="input.x11_options.BottomX" type="string">0</merge>
<merge key="input.x11_options.TopY" type="string">0</merge>
<merge key="input.x11_options.TopX" type="string">0</merge>
</match>
</device>
<device>
<match key="input.originating_device" contains="/org/freedesktop/Hal/devices/usb_device_56a_93_noserial_if1">
<merge key="input.x11_driver" type="string">wacom</merge>
<merge key="input.x11_options.Type" type="string">touch</merge>
<append key="info.callouts.add" type="strlist">hal-setup-wacom</append>
<merge key="input.x11_options.BottomY" type="string">0</merge>
<merge key="input.x11_options.BottomX" type="string">0</merge>
<merge key="input.x11_options.TopY" type="string">0</merge>
<merge key="input.x11_options.TopX" type="string">0</merge>
</match>
</device>
</deviceinfo>

I to wszystko - restart i mamy dobrze działający i skalibrowany tablet.

src: tu, tu i tu

Laptopowe baterie i ich formowanie("formatowanie")

Nowy laptop, nowa komórka - a w nich nowa bateria. Co zrobić? Rozładować? Naładować? Naładować do 47%, potem rozładować do 29% i zostawić na 3 tygodnie podpięte do ładowania?

Wydawałoby się, że temat jest stary; że powinna być już ustalona jedna prawidłowa wersja, a cały czas widać dyskusje na ten temat. Zgłębiłem to(tak mi się wydaje) i oto się dzielę.

W większości nowych laptopów są montowane baterie litowo-jonowe(Li-Ion) i to o nich będzie notatka. Efekt pamięciowy w nich "podobno" nie występuje, więc po co je formować? Otóż po to, by elektronika układu "nauczyła" się jego działania i pojemności ogniw. Elektronika kontroluje na bieżąco kilka ważnych czynników takich jak: temperatura, stan naładowania, napięcie.

A więc aby dobrze uformować nowozakupioną baterię najpierw uruchamiamy na niej komputer. Wyłączamy opcje oszczędzania energii, włączamy wszystkie możliwe prądożerne opcje i rozładowujemy ją do końca. Gdy stan baterii jest bliski zeru - podłączamy ją do ładowania już z wyłączonym urządzeniem i ładujemy do 100%(czas nie jest tu ważny). Czynność powtarzamy trzykrotnie i potem możemy korzystać z laptopa do woli.

src: tu

niedziela, 9 sierpnia 2009

Instalacja Windows XP - czyli jak ja to robię

WinXP jest chyba nadal jednym z najpopularniejszych systemów zarówno dla użytkowników prostych(domowych) jak i użytkowników zaawansowanych(w związku z tym, że producenci programów użytkowych w większości znają tylko Windowsa).

Każdemu zapewne zdarzyła się nie raz reinstalacja tego systemu. Kiedyś się wzywało do tego informatyka, teraz młodzież radzi sobie z tym świetnie. Jako, że robiłem to nieraz - ten wpis będzie dotyczył czynności poinstalacyjnych, czyli co trzeba zrobić ze świeżym systemem.

0. Dobrym zwyczajem jest utworzenie dodatkowej partycji(0,5-2 GB) na plik wymiany, nie zalega wtedy na dysku, nie fragmentuje plików. To tworzymy jeszcze w procesie instalacji - o konfiguracji w dalszych punktach.

1. Zaczynamy od sterowników - w zależności od posiadanego sprzętu większość urządzeń może działać od razu, lub prawie żadne nie będzie. Gdy mamy swoje płyty ze sterownikami to instalujemy po kolei te, które są wymagane. Ku pomocy przychodzi nam Menadżer urządzeń - uruchamiamy go przez Start->Panel Sterowania->System->zakładka Sprzęt->Menadżer urządzeń. Urządzenia działające błędnie są zaznaczone żółtym wykrzyknikiem. Aplikacja Unknown Device pomoże nam w rozpoznaniu nieznanych urządzeń, bo potrafi podać wszelkie szczegóły urządzenia włącznie z producentem.

2. Gdy nasz sprzęt działa już prawidłowo możemy zająć się systemem samym w sobie. Dodatek Service Pack 2 wprowadza wiele zmian. Jedni je lubią, inni nie, a jeszcze inni stawiają na Service Pack 3(który nota bene ma małą kompatybilność z niektórymi aplikacjami->patrz sterowniki do modemów USB). Instalujemy je wedle woli.

3. Potem czas zająć się dodatkami do systemu:
DirectX;
.NET 1.1 2.0 3.5;
Java;
Adobe Flash Player;

4. I teraz część zajmująca najwięcej czasu - instalacja aplikacji wszelkich(głównie darmowe, ogólnodostępne):
- przeglądarka stron WWW: Firefox, Opera, Google Chrome;
- pakiet biurowy: OpenOffice;
- komunikator: Skype, GG, Tlen.pl;
- przeglądarka grafiki: IrfanView, Picasa;
- odtwarzacz muzyki: Winamp, Foobar;
- odtwarzacz filmów: AllPlayer, BestPlayer;
- kodeki: XP Codec Pack, Real Alternative, QuickTime alternative;
- program antywirusowy: Avira, AVG, Avast;
- program archiwizujący: WinRAR, 7-ZIP;
- menadżer plików: Total Commander;
- szyfrowanie plików: TrueCrypt;
- odzyskiwanie danych: GetDataBack NTFS FAT32;
- czytnik plików PDF: Foxit Reader, Adobe Reader;
- emulacja DVD: Daemon Tools;
- Peer-2-Peer: uTorrent, DC++;
- sieci wirtualne: Hamachi, OpenVPN;
- nagrywanie płyt: Nero, Alcohol120%;
- synchronizacja czasu: AboutTime;

5. Gdy mamy już wszystkie aplikacje zainstalowane i skonfigurowane - czas nieco oczyścić autostart. Najlepiej zrobić to systemowym narzędziem Start->Uruchom->"msconfig". W nowootwartym oknie na zakładce "Uruchamianie" - możemy wyłączyć niepotrzebne aplikacje. Z pomocą przychodzi nam ta strona(tylko ENG) - potrafi zidentyfikować większość dziwnych nazw obecnych na tej liście.

6. W msconfigu jest również zakładka "Usługi" - tu już wyłączać trzeba ostrożnie, gdyż może to zaważyć na stabilności systemu. Czego ja się pozbywam stąd? Kilku usług systemowych, z których nigdy nie korzystam:

- Aktualizacje Automatyczne - lepiej wiedzieć co nam się ściąga i kiedy;
- Usługa inteligentnego transferu w tle - wykorzystywane przez Windows Update(mogą z niej korzystać niektóre zaawansowane funkcje w Windows Media Player lub .NET);
- Przeglądarka komputera - wymagana tylko przy korzystaniu z sieci LAN;
- Usługa raportowania błędów - pozwala wysyłać komunikaty o błędach do Microsoftu;
- Z
godność szybkiego przełączania użytkowników - nazwa mówi sama za siebie;
- Pomoc i Obsługa techniczna - dostęp do plików pomocy offline i online;
- Usługa indeksowania - pozwala na szybsze wyszukiwanie plików, choć ja dużej róznicy nie widzę;
- Posłaniec - głównie wykorzystywany do polecenia 'net send';
- Logowanie do sieci - potrzebne do logowania w domenach;
- NetMeeting Remote Desktop Sharing - usługa udostępniania pulpitu w programie NetMeeting;
- DDE sieci - potrzebne tylko jeśli korzystasz z ClipBooka;
- DSDM DDE sieci - patrz wyżej;
- Dziennik wydajności i alerty - tworzy logi o błędach systemu;
- Menedżer sesji pomocy pulpitu zdalnego - usługa wspomagająca Pulpit Zdalny;
- Rejestr zdalny - pozwala na zdalny dostęp do rejestru;
- Routing i dostęp zdalny - kolejna usługa dostępu zdalnego;
- Logowanie pomocnicze - pozwala używać opcji "uruchom jako", jest zbędna jeśli w systemie jest jeden użytkownik;
- Centrum zabezpieczeń - usługa wyświetlająca zbędne ostrzeżenia;
- Karta inteligentna - usługa do korzystania z czytników kart chipowych;
- Pomocnik karty inteligentnej - powiązany z usługą wyżej;
- Usługa przywracania systemu - tworzy punkty przywracania, zabiera sporą ilość zasobów;
- Telnet - umożliwia zdalne logowanie się do systemowej linii komend;
- Zasilacz awaryjny UPS - obsługa UPS-a;
- Konfiguracja zerowej sieci bezprzewodowej - wymagana przy korzystaniu z WiFi, na pececie tylko zżera zasoby;

7. Teraz czas na restart i konfigurację kilku opcji w Start->Panel Sterowania->Widok klasyczny. Opiszę kolejne ikony, które musimy uruchomić:
- Dodaj lub Usuń programy - tu możemy usunąć MSN Messengera lub Outlook Expressa, jeśli z niego nie korzystamy;
- Dźwięki i urządzenia Audio - tu możemy wyłączyć dźwięki Windows i czasem włączyć zaawansowane opcje karty dźwiękowej;
- Ekran - tu ustawiamy tapetę, wygaszacz ekranu i właściwą rozdzielczość;
- Konta użytkowników - zmiana domyślnego avatara użytkownika lub wyłączenie ekranu powitalnego;
- Mysz - dostosowanie wyglądu kursorów;
- Opcje folderów - ważną opcją jest tu "Nie buforuj miniatur", nie będą tworzone wszędobylskie pliki Thumbs.db;
- Opcje ułatwień dostępu - tu możemy wyłączyć skróty klawiszowe dla ułatwień(np.: pieciokrotny Shift);
- Opcje zasilania - czas wyłączyć Hibernację;
- Pasek zadań i menu Start - do wyłączenia grupowanie okien na pasku, autoukrywanie paska, można jeszcze zmienić układ menu Start;

8. Ostatnia ikona "System" ma największe możliwości. Oprócz tego, że niektóre usługi wyłączyliśmy w poprzednich punktach - w tym oknie na trzech górnych zakładkach możemy wyłączyć Pomoc zdalną, Aktualizacje i Przywracanie systemu. Najważniejsza jest dla nas zakładka "Zaawansowane". Tu w "Ustawieniach" wydajności możemy zdecydować co wolimy: najlepszy wygląd czy szybkość.

9.
Ten punkt jest dokończeniem punktu 0. Nadal w tym oknie na zakładce drugiej są ustawienia pamięci wirtualnej. Najpierw musimy zlikwidować ustawienia domyślne. Klikamy kolejno na litery dysków, na których aktualnie jest ustawiony plik stronicowania, wybieramy brak tego pliku i klikamy na "Ustaw". Potem klikamy na partycję, którą utworzyliśmy specjalnie do tego celu, wybieramy "Rozmiar niestandardowy" i jako min. i max. wpisujemy rozmiar naszej partycji w MB, po czym klikamy "Ustaw".

10. Teraz czas na kilka modyfikacji rejestru, żeby nie widzieć naszej partycji wymiany i ostrzeżeń o tym, że brakuje na niej miejsca. Zacznijmy od uruchomienia Start->Uruchom->regedit. W aplikacji widzimy całe drzewo kluczy, będziemy modyfikować HKLM. Rozwińmy zatem ścieżkę nam potrzebną(jeśli brakuje klucza "Explorer" to go stwórzmy klikając na "Policies" prawym przyciekisem myszy).
[HKEY_LOCAL_MACHINE\Software\Microsoft\Windows\CurrentVersion\Policies\Explorer]

Tu już w prawej części okna klikamy prawym, tworzymy nową wartość DWORD o nazwie
NoLowDiskSpaceChecks
i nadajemy jej wartość 1. Wyłączyliśmy właśnie ostrzeżenia o braku miejsca na dysku.
Ponownie tworzymy nową wartość DWORD(ukrywająca napędy z widoku w Exploratorze plików)w tym samym oknie i tym razem nadajemy jej nazwę
NoDrives
Jej wartość będzie zależna od litery naszego dysku. Kolejna litera odpowiada kolejnym potęgom liczby 2, np.: A = 2^0 =1; B = 2^1 = 2; C = 2^2 = 4; D = 2^3 = 8; E = 2^4 = 16. Jeśli chcemy ukryć kilka napędów - sumujemy liczby. Wartość DWORD wprowadzamy w trybie dziesiętnym i klikamy OK. To koniec konfiguracji naszego nowego systemu.

src: tu, tu i tu

piątek, 7 sierpnia 2009

Hamachi - czyli jak być z kimś w LAN-ie na odległość

Czym jest Hamachi? Jest to aplikacja tworząca wirtualną sieć, którą możemy wykorzystać do wymiany plików czy też gry sieciowej. Program jest całkowicie samokonfigurowalny - instalujesz i działa. Czy aby na pewno? (Gdyby tak było nie byłoby tego wpisu :P).

Instalowałem Hamachi na Win XP z myślą o grze w Starcrafta z ominięciem Battle.netu. Było kilka problemów z uruchomieniem samej gry (hamachi w miarę bezproblemowo się zainstalował) i opiszę tu znalezione informacje.

1. Zaczynamy od ściągnięcia i zainstalowania Hamachi ze strony producenta. Wybieramy właściwy system operacyjny i język.
Podczas instalacji nie zaznaczamy opcji "blokowania ważnych plików" (lub coś podobnego) i jako typ licencji wybieramy "Non-commercial use".

2. Drugi etap jest również prosty - uruchamiamy Hamachi. Zapyta nas zapewne o nick użytkownika i hasło główne. Wypełniamy pola według uznania.

3. Hamachi już działa i przed oczami mamy szare okno programu. Aby połączyć się z drugim komputerem jeden z nas musi utworzyć sieć. Służy do tego drugi przycisk na dole okna. Jeśli przycisk jest nieaktywny - klikamy przycisk zasilania(pierwszy). Po kilku sekundach zostanie nam przypisany indywidualny adres IP.

4. Gdy tworzymy nową sieć - musimy ustalić jej nazwę i hasło. Po kliknięciu "Utwórz" - możemy zacząć konfigurować Hamachi na komputerze naszego gościa. Te same dane sieci wpisujemy na drugim komputerze w polu pokazanym po kliknięciu "Połącz z istniejąca siecią". Po podłączaniu mam wgląd w listę użytkowników, ich pliki, możemy nawiązywać rozmowę tekstową i pingować komputer. Hamachi skonfigurowane!

5. Starcraft - przechodzimy do jego konfiguracji. Musimy mieć najnowszą wersję gry najlepiej - więc łączymy się z serwerem Battle.net. Program wgrywa wszystkie update'y, jakie są dostępne. Po wszystkim mamy dostęp do opcji multiplayer "Local Area Connection UDP" - na której opieramy nasze połączenia.

6. Teraz trzeba ustawić w systemie by Hamachi było naszym priorytetowym połączeniem - traktowanym jako główne do połączeń LAN. Najlepszym na to sposobem jest uruchomienie Panelu Sterowania z menu Start.

7. Odnajdujemy ikonę "Połączenia Sieciowe" i po jej uruchomieniu powinniśmy mieć połączenie nazwane "Hamachi". Z górnego rozwijanego menu wybieramy opcję "Zaawansowane" i po rozwinięciu listy wybieramy "Ustawienia zaawansowane".

8. W otwartym oknie przesuwamy Hamachi na samą górę listy połączeń i zatwierdzamy. Ostatnim krokiem jest konfiguracja naszego firewalla software'owego - jeśli go posiadamy.

Well done!

src: tu, tu i tu

Kinit w Ubuntu - komunikat przy bootowaniu i jego wyłączanie

Kinit - cóż to jest? Zastanawiałem się jakiś czas - nie korzystam z graficznego pasku postępu ładowania mojego Ubuntu i każdy niepotrzebny komunikat mnie denerwuje.

Ów komunikat:
Kinit : name_to_dev_t(/dev/disk/by-uuid/64190218-2559-41ac-b167-a09920fbee4) = sda(8,6)
kinit : trying to resume from /dev/disk/by-uuid/64-190218-2959-41ac-b167-a099207fbee4
Kinit : No resume image , doing normal boot ...
...wyglądał tak.

Wywnioskowałem, że błąd to nie jest, a jedynie informacja, że system nie był hibernowany i uruchamia się normalnie. Używam peceta - typowo stacjonarnego - i hibernacja nie jest mi do niczego potrzebna, a tym bardziej komunikat o niej - więc przystąpiłem do poszukiwań. Oto co udało mi się osiągnąć.

1. Wszystko leży w prawidłowych opcjach do ustawienia w pliku menu.lst, żeby go edytować - uruchamiamy konsolę i wpisujemy polecenie:

sudo gedit /boot/grub/menu.lst

po zatwierdzeniu wprowadzamy hasło roota i mamy przed oczami edytor.

2. Odnajdujemy listę naszych systemów/kerneli (zazwyczaj są co najmniej trzy), np.:

title Ubuntu 8.10, kernel 2.6.30.3
uuid c89fb01c-0e34-4de3-8465-902afcd7ab9d
kernel /boot/vmlinuz-2.6.30.3 root=UUID=c89fb01c-0e34-4de3-8465-902afcd7ab9d ro quiet splash
initrd /boot/initrd.img-2.6.30.3
quiet
3. W linii "kernel" musimy dodać nową opcję 'noresume'. Dopisujemy ją na końcu tego wiersza, i teraz nasz wpis wygląda tak:

title Ubuntu 8.10, kernel 2.6.30.3
uuid c89fb01c-0e34-4de3-8465-902afcd7ab9d
kernel /boot/vmlinuz-2.6.30.3 root=UUID=c89fb01c-0e34-4de3-8465-902afcd7ab9d ro quiet splash noresume
initrd /boot/initrd.img-2.6.30.3
quiet
4.Zapisujemy plik, zamykamy edytor i po uruchomieniu ponownym komunikat znika. ;)

src: tu